We use cookies to help give you the best experience on our website. By continuing, we assume you agree to this.

Find out more

Association for International Affairs

Select ongoing project:

Close

O czeskich refleksjach wydarzeń na Ukrainie

Michal Lebduška Michal Lebduška / Ed. 2. 1. 2016

Po raz pierwszy od uzyskania niepodległości przez Ukrainę wydarzenia, które rozgrywały się na kijowskim Euromajdanie od listopada 2013 roku zaczęły budzić żywe zainteresowanie polityków i opinii publicznej w Czechach. W tamtejszych mediach wiele miejsca zaczęto poświęcać nie tylko bezpośrednim relacjom z miejsc wydarzeń, ale próbowano także, korzystając między innymi z opinii polityków czy ekspertów dokonywać analizy sytuacji, starając się ocenić jej wpływ na dalsze losy Ukrainy i Europy. Bez wątpienia stanowiło to istotną i pozytywną zmianę, szczególnie w porównaniu z przecież nie tak odległymi czasami, kiedy to ogólne zainteresowanie tematyką ukraińską było nikłe, a większość dyskusji toczyła się tylko w gronie, rzec by można, bardziej elitarnym.

W sferze semantycznej przejawiało się to między innymi kojarzeniem Ukrainy wyłącznie z częścią wielkiej Rosji. Takiej wadliwej kategoryzacji nie przeszkadzał nawet fakt, że Ukraińcy, w liczbie ponad stu tysięcy, stanowią przecież największą grupę obcokrajowców w Czechach. Wynikało to zapewne ze zwyczajowego określania całego Związku Radzieckiego mianem właśnie Rosji, bez rozróżniania poszczególnych republik. Wiele problemów wynikało również z tego, że Czesi nie mieli do II wojny światowej bezpośredniej styczności z ZSRR czy wcześniej Cesarstwem Rosyjskim, dzięki czemu mniej było punktów zapalnych niż na przykład w przypadku Polaków. Co więcej Związek Radziecki był traktowany po 1945 roku niemalże bezkrytycznie, jako wyzwoliciel spod panowania zła. Takiej postawy nie zmieniła nawet tragedia 1968 roku i dlatego do dzisiaj pozostała pewna część społeczeństwa, która z nostalgią wspomina czasy komunizmu, zachowując przy tym mocno prorosyjskie poglądy.
Nie jest więc przypadkiem, że Czechy są jedynym państwem Europy Środkowej, w którym nadal istnieje partia komunistyczna (oficjalna nazwa to: Komunistická strana Čech a Moravy – Komunistyczna Partia Czech i Moraw), otrzymująca w wyborach tradycyjnie około 10–15% głosów. Oprócz tego istnieje grupa ludzi związana z byłym prezydentem Václavem Klausem, która stara się bezkrytycznie powtarzać rosyjską propagandę, dotyczącą nie tylko spojrzenia na ogólne sprawy międzynarodowe, ale i rolę Rosji i jej wpływy we współczesnym świecie. Według Klausa Ukraina jest sztucznym państwem i jej ścisłe połączenie z Rosją jest zupełnie naturalne, bo Ukraina jest niczym innym, jak jądrem rosyjskiej państwowości. Stąd, jego zdaniem, źródłem wszystkich konfliktów na Ukrainie jest wyłącznie Zachód, który popiera iluzje radykałów z zachodu Ukrainy. W podobnym tonie wypowiadał się na przykład Jiří Vyvadil, polityk, który jest między innymi przewodniczącym „Stowarzyszenia Przyjaciół Rosji w Republice Czeskiej”.
Dwoiste stanowisko prezentuje również rząd Republiki Czeskiej. Oficjalnie, co prawda popiera dążenia Ukraińców, czego dowód stanowiło wysłanie grupy lekarzy do Kijowa lub umożliwienie leczenia w Czechach osób poszkodowanych podczas walk na Majdanie. Jednakże z drugiej strony wprowadza w życie zasadę „ekonomizacji” polityki, według której powinno się unikać zbytniej krytyki Rosji, gdyż może to powodować negatywny wpływ na czeską gospodarkę.
W szerszym kontekście relacji międzynarodowych, należy z ubolewaniem podkreślić, że takie postępowanie stają się w czeskiej polityce normą. Już w 2012 roku ówczesny premier Petr Nečas oświadczył, że popieranie takich postaci jak Dalajlama oraz zespołu „Pussy Riot”, ma zły wpływ na czeski eksport. W podobnym tonie wypowiadał się też obecny minister spraw zagranicznych Lubomír Zaorálek, który podczas wizyty w Chinach powiedział, że Czechy w żaden sposób nie popierają dążeń niepodległościowych Tybetu. Nie trzeba dodawać, że takie słowa, jak i samo popieranie praw człowieka w państwach niedemokratycznych, mają minimalny wpływ na stosunki handlowe, co nie przeszkadza jednak chętnie szafować podobną argumentacją.
Kontrowersyjną i pełną sprzeczności postacią jest także czeski prezydent Miloš Zeman. Jego poglądy w sprawach rosyjsko-ukraińskich opisał miedzy innymi znany czeski komentator Jiří Macháček. Według niego, Zeman jest od dłuższego czasu znany z bliskich kontaktów z rosyjską firmą „Lukoil”. Macháček zauważa również, że Putin, wkrótce po zwycięstwie Zemana w wyborach prezydenckich oficjalnie mu pogratulował, podkreślając przy tym wybitne zasługi Zemana dla rozwoju czesko-rosyjskich stosunków. Na marginesie warto dodać, że prezydent Rosji wcześniej „zapomniał” wysłać kondolencje, kiedy zmarł pierwszy czeski prezydent Václav Havel.
Sprawując swój urząd Miloš Zeman wymusił między innymi nominowanie na stanowisko ambasadora w Moskwie Vladimíra Remka, jedynego czeskiego kosmonauty – bohatera ZSRR, oraz byłego posła w parlamencie europejskim z ramienia partii komunistycznej. Co więcej, gdy Majdan krwawo walczył o lepsze jutro, prezydent Zeman nalegał na zaproszenie Wiktora Janukowycza do Pragi (sam był na Ukrainie jesienią 2013 roku). Na początku kryzysu na Krymie krytykował również przekazanie tego półwyspu Ukrainie w 1954 roku oraz oświadczył, że kraj ten powinien stać się państwem federacyjnym.
Jednakże wkrótce po tym prezydent Czech zmienił poglądy, zaczynając dla odmiany popierać obecność wojsk NATO na Ukrainie w sytuacji, gdyby znalazła się tam armia rosyjska. Niejako pokłosiem nowej (?) polityki stało się również odwołanie, po raz pierwszy w kadencji, uczestnictwa w przygotowanych przez rosyjską ambasadę w Pradze uroczystościach „Dnia Zwycięstwa“. Jak co roku udał się tam natomiast były prezydent Václav Klaus.
Przytoczone, sprzeczne i nierzadko kontrowersyjne działania zmuszają do zastanowienia się, czym w perspektywie stosunków czesko-rosyjsko-ukraińskich kieruje się prezydent Zeman? Niestety złożoność i niejasność problematyki uniemożliwia udzielenie jednoznacznej odpowiedzi, wymagając w zamian cierpliwego oczekiwania na dalsze kroki podejmowane przez niego.
Zmierzając powoli do końca rozważań, warto wspomnieć o byłym ministrze spraw zagranicznych oraz kandydacie na urząd prezydenta (w ostatnich wyborach) Karolu Schwarzenbergu. Polityk ten jest przewodniczącym drugiej najsilniejszej partii opozycyjnej (po komunistach) – prawicowej TOP 09. Jest także, co bardzo istotne, kontynuatorem politycznych tradycji Václava Havla. W wielu debatach prezentował on zdecydowanie proukraińskie poglądy, silnie akcentując przy tym wspieranie praw człowieka, czego dowód stanowiła między innymi grudniowa wizyta w Kijowie, która stanowiła wyraz solidarności z narodem ukraińskim.
Reasumując, należy uznać, że czeska scena polityczna pod względem wsparcia dla dążeń Ukrainy wypada niezbyt korzystnie, szczególnie gdy odnosimy to do działań Polski. Jednak należy podkreślić też i pewne pozytywy, jednym z nich jest to, że duża część społeczeństwa po raz pierwszy otrzymała tak wiele informacji o Ukrainie, dzięki czemu bliższe stały się problemy tego kraju. Niestety wciąż pewnym problemem pozostaje zła praca niektórych dziennikarzy, którzy bądź to z niewiedzy, bądź z ignorancji, przedstawiają absurdalny obraz sytuacji. Przykładem służy tutaj informacja z lutego 2014 roku o tym, jakoby Lwów ogłosił niepodległość.
Niemniej pomimo problemów z medialną otoczką zdarzeń, społeczeństwo potrafiło samo stanąć na wysokości zadania, organizując się dla wsparcia Ukrainy. W Pradze zorganizowano wiele wieców poparcia, ale także wystaw i dyskusji panelowych. Godnym podkreślenia jest również to, że po raz pierwszy bardzo widoczni byli Ukraińcy mieszkający w Czechach, którzy z oddaniem wspierali wszystko to, co mogło przynieść zmiany w ich ojczyźnie. Charakterystycznym przykładem takich działań było zbudowanie symbolicznego cmentarza „Niebiańskiej Sotni”, który stał w Pradze przez kilka kwietniowych dni.
Bez wątpienia pozwala to na optymistyczne spojrzenie na budującą się wśród Czechów „świadomość sprawy ukraińskiej”. Wielu ludzi przestało bowiem myśleć o Ukrainie wyłącznie pod kątem tradycyjnych stereotypów, co więcej – uzyskało o niej znacznie szerszą, niż dotychczas wiedzę. I fakt ten pozostanie niezwykle istotnym osiągnięciem ukraińskiego „Euromajdanu”.

Originally published: O czeskich refleksjach wydarzeń na Ukrainie

Pass
Tags
Tags
Czech Republic 517
Europe 554
Ukraine 157
Ukrainian crisis 43
YOUR FEEDBACK IS APPRECIATED
Submitted, thank you.
If we may be of further assistance, please let us know!
  • Complete all fields please. Complete the highlighted items please. Sorry, something went wrong. Contact us at info@amo.cz please.